Motocykl w garażu, zima za oknem, a my już tęsknimy za latem i jazdą jednośladem. Wielu motocyklistów dopada zimowa depresja. Zobacz, jak można sobie z nią radzić.
Za nami cały sezon jazdy jednośladami. Krótszych i dłuższych wypadów na zloty, wakacje czy po prostu wieczorami ze znajomymi. Niestety, coraz niższe temperatury, a ostatnio nawet ostry mróz oznacza, że motocykle, które wstawiliśmy do garażu z nadzieją, że jeszcze w tym roku wyjedziemy nimi na ulicę, będą musiały tam zostać.
Niestety, dla przeważającej większości jest to pora, kiedy tęsknota za słońcem, ciepłymi dniami i jazdą na motocyklu zaczyna wpędzać nas w depresję. Częstymi symptomami stanów depresyjnych są zmęczenie, niechęć do robienia czegokolwiek, senność i ogólna drażliwość mogąca doprowadzić otoczenie do furii. Jednak takim objawom można, a nawet należy skutecznie przeciwdziałać.
Bardzo dobrą metodą, przynajmniej dla większości miłośników jednośladów, jest fundowanie sobie rozrywki związanej z motocyklami. Skoro nie możemy dosiąść własnego motocykla, warto może wcielić się w jakiegoś znanego kierowcę wyścigowego. Gry typu ”MotoGP” czy ”SBK 09 Superbike World Championship”pozwalają na jazdę na najszybszych motocyklach po najbardziej znanych torach wyścigowych. W grze „Ride to Hell” można spróbować życia harley’owca przemierzającego Kalifornię, w poszukiwaniu mocnych wrażeń. Namiastka wyścigowej atmosfery pomoże przetrwać zimowe wieczory. Poza tym zawsze możemy poszaleć po mieście.
Jeżeli zmęczy was rywalizacja na torach wyścigowych, zawsze możecie zrelaksować się przed telewizorem oglądając film o tematyce motocyklowej. Jednoślady wystąpiły w takich produkcjach, jak: ”Ghost Rider”, „Gang Dzikich Wieprzy”, „Dzienniki Motocyklowe” czy „Prawdziwa Historia” opisująca część fenomenu i historii bicia rekordów prędkości w słynnym Bonnevile Salt Flats. Oczywiście, warto także zobaczyć kultowego „Easy Ridera” z 1969, czyli klasykę gatunku.
Trzeba przyznać, że perspektywa patrzenia na piękną pogodę i na to, jak ktoś właśnie nawija kilometry na swoim jednośladzie jest przyjemna tylko do czasu. Potem powoduje, niestety, chęć wskoczenia na własny motocykl, co, niestety, uniemożliwia temperatura, a czasem także zalegający śnieg.
Kolejny sezon…
Oczywiście, zimowe miesiące są dobrym momentem do pomyślenia o przyszłym sezonie. Zamiast budzić się na ostatnią chwilę z niezbędnymi pracami przy naszym motocyklu, warto zacząć je już teraz. Nareszcie jest czas na choćby wymianę plastików po ewentualnych słabszych chwilach sezonu czy zniwelowanie innych pamiątek po bliskich spotkaniach z asfaltem. Maszyna na pewno odwdzięczy się w przyszłym sezonie.
Warto również zadbać o siebie. Zimowe miesiące są czasem promocji i rabatów nie tylko na same motocykle, ale również na akcesoria. Nowa kurtka, kask czy kombinezon niewątpliwie przydadzą się w nadchodzącym roku i właśnie teraz warto bliżej zapoznać się z ofertą producentów.
Oprócz ciuchów warto także krytycznie przyjrzeć się swojej kondycji fizycznej. Jazda na motocyklu to nie siedzenie na kanapie przed telewizorem, bowiem wymaga od kierowcy zdecydowanie większego wysiłku. Niejednokrotnie wielu z nas doświadczało spadku koncentracji podczas dłuższej jazdy. Nie od dzisiaj wiadomo, że fizyczne zmęczenia negatywnie wpływa na skupienie podczas prowadzenia. Warto zatem pomyśleć o zapisaniu się na basen czy siłownię. Dobrze dobrany trening pod okiem trenera niewątpliwie pozytywnie wpłynie nie tylko na jazdę motocyklem.
Świetnym uzupełnieniem treningu fizycznego będzie również dokształcenie się. Oczywiście, nic nie zastąpi doszkalania w szkole motocyklowej, jednak poczytanie o teorii techniki jazdy na motocyklu nikomu nie zaszkodzi.
Oprócz tego na miłośników motocykli czekają wszelkiej maści imprezy wystawiennicze. Na mediolańskiej Eicmie zobaczyliśmy wiele nowych maszyn, które mogą przyspieszyć bicie serca. W lutym czekają nas rodzime targi odbywające się w Warszawie, podczas których będzie można bliżej zapoznać się z jednośladami, jakie zobaczymy w salonach w 2010 roku. Jedynym problemem takich imprez jest chęć wyjechania z nich co najmniej kilkoma maszynami, na co portfele, a przynajmniej mój, absolutnie nie pozwalają.
Oprócz wyżej wymienionych metod przezwyciężania tęsknoty za motocyklem zawsze można znaleźć sobie alternatywne, zimowe hobby typu narty czy snowboard.
Zima
się kiedyś skończy…
Pamiętajmy, że zimowy czas nie musi być totalnie stracony i, na szczęście, nie będzie trwał wiecznie, a z zimową depresją można z powodzeniem walczyć. Każdy z nas musi znaleźć coś dla siebie. Dla jednych będzie to planowanie kolejnego sezonu, dla innych czytanie o motocyklach na portalach i forach internetowych, a część z nas będzie spędzać długie godziny w garażu czyszcząc i przygotowując do następnego sezonu swoją maszynę.
K. M.