Mamy dzisiaj 2 IX 2010 roku. Imieniny : Dionizy, Izy, Juliana . W bazie 385 ogłoszeń. Motocykl. Ogłoszenia motocykle, motory. Skutery Quady Skuter

Szukaj  Dodaj  Moje ogłoszenia  Pomoc 
Motoryzacja  |   Rolnictwo  |   Nieruchomości  |   Motocykle  |   Turystyka  |   Drobne
BEZPŁATNE OGŁOSZENIA!!! CHCESZ SPRZEDAĆ MOTOCYKL - DODAJ BEZPŁATNE OGŁOSZENIE!!!
Ducati Streetfighter - motocykl nie dla każdego

Image

Istnieje dość wąska grupa motocykli, które nie nadają się dla początkujących bardziej niż inne. Z całą penością należy do nich  Stretfighter.


Nawet doświadczeni kierowcy mogą mieć z nim poważne problemy. Problem (o ile, jeśli mówimy o Ducati, można w ogóle użyć tego słowa) występuje w podwoziu. Nie każdemu odpowiada sposób w jaki wykonuje on zaplanowane przez kierowcę manewry. Streetfighter, mimo że nie jest stricte sportowym motocyklem kocha bowiem sportową jazdę. Codzienne turlanie się po ulicy traktuje mocno niechętnie, powiedziałbym opornie. Dlatego trzeba przyjąć tu sportową technikę jazdy. Rękoma mocno chwycić kierownicę, kolanami zbiornik i nie obawiać się głębokiego złożenia w zakręt. Kiedy to zrobimy, a silnikowi pozwolimy zabrzmieć w górnych rejestrach, przekonamy się o jego prawdziwej naturze. Bezpardonowa jazda po zakrętach - nie ma sprawy. Pełne otwarcie przepustnicy na wyjściu z winkla - to lubimy. Na lekkie koła Marchesini założono opony Pirelli Diablo Corsa III, które trzymają jak wściekłe. Podwozie? Sama poezja. To wręcz nieprawdopodobne, jak łatwo sterować motocyklem po brutalnym odkręceniu gazu na wyjściu z zakrętu. Uniesione wówczas przednie koło absolutnie nie zaburza obranej przez nas trajektorii. Niesamowite wrażenie robi także start spod świateł. Pokaźna wartość momentu obrotowego dostępna jest już przy najniższych obrotach. Jaki jest tego efekt? Po puszczeniu sprzęgła Monster potrafi unieść się niemal od zerowej prędkości mimowolnie, bez najmniejszego wysiłku. Złożenie? Wąska sylwetka sprzyja głębokim pochyleniom. Streetfighter prześlizgnie się przez kolejny zakręt jak brzytwa wprawnego golarza po trzydniowym zaroście. Szkoda tylko, że potencjał jego przewyższa umiejętności większości kierowców. Trzeba odrobiny odwagi i sportowego obycia, aby wykrzesać z Ducati prawdziwe „ja”.

Sportowe pochodzenie
Obciążenie sportowymi genami to niestety nie tylko plusy. Dźwignia sprzęgła, mimo hydraulicznego sterowania, pracuje dość ciężko. Silnik też nie należy do najelastyczniejszych. Na najwyższym biegu nie sposób jechać wolniej niż 70 km/h, aby nie narazić się na niemiłosierne szarpanie łańcuchem. Sama skrzynia biegów pracuje precyzyjnie, choć kierowca musi wywierać spory nacisk na dźwignię biegów. O ile podczas sportowej jazdy praktycznie tego nie zauważymy, to kiedy wybierzemy się Streetfighterem po bułki do sklepu, będzie to wraz z ciężko pracującym sprzęgłem nieco doskwierać. Weźmy taką zmianę świateł na skrzyżowaniu. Na początku wszystko wydaje się być w porządku, kiedy jednak trafimy na „czerwoną falę” i będziemy stawać na kolejnych przecznicach, ciężko pracujące dźwignie sprzęgła i biegów zaczną nam mocno przeszkadzać. Podczas kontynuowania delikatnej jazdy naszą uwagę znów zwróci oporna praca dźwigi biegów. Na dodatek, kiedy do jazdy wybierzemy inne niż sportowe, motocyklowe obuwie, sporym kłopotem mogą okazać się nieco przykuse podnóżki. Na szczęście po założeniu odpowiednich butów problem znika. Zdecydowanie na plus sportowego dziedzictwa przemawiają rewelacyjne hamulce. Przy przednim kole każdy z dysków ma aż 330 mm średnicy, które współpracują z jednoczęściowymi zaciskami Brembo Monobloc. Precyzję dozowania i skuteczność można uznać za wzorcowe. Nieco mniej kolorowo sytuacja wygląda z tylnym hamulcem. Sporych rozmiarów tarcza jest owszem skuteczna, jednak czasami można mieć problem z odnalezieniem dźwigni hamulca. W sportowych, motocyklowych butach jest o wiele łatwiej operować tylnym hamulcem.

 

 

Image

Płać i płacz
Jak na włoską maszynę sportową (choć bez owiewki) przystało, Streetfigter nie należy do najtańszych. Za wersję podstawową zapłacimy 65 900 zł. Jeśli chcielibyśmy obcować z jeszcze bardziej ekskluzywną wersją „S”, w której miejsce zawieszenia Showa zajął Öhlins, a w miejsce dziesięcioszprychowych kół Marchesini zamontowano kute, pięcioszprychowe obręcze tej samej marki zapłacimy dodatkowe 14 000 zł. To jednak prawdopodobnie nie zniechęca potencjalnych nabywców, choć trzeba przyznać, że i w „standardowej” wersji oferuje już wiele. Ceny obudowanych sportów Ducati są jeszcze wyższe. Zwykła wersja 1198 (w tym roku zastąpiła model 1098, na którego silniku bazuje Streetfighter) kosztuje 78 900 zł - czyli 1000 zł mniej niż wersja „S” ulicznego wojownika Ducati. O cenach droższych wersji 1198 lepiej nie wspominać, bo są zwyczajnie nieprzyzwoite. Streetfightera nie należy traktować też jako nieco ostrzejszej alternatywy dla Monstera. Poza brakiem owiewki tak właściwie nic nie łączy tych dwóch pojazdów. Monster adresowany jest do znacznie szerszego grona odbiorców i jest o wiele tańszy, nawet w „wypasionej” wersji „S”.

A dla kogo jest Streetfighter?
I tu zaczynają się schody. Trzeba lubić niesamowicie pikantne motocykle, a w dodatku stronić od wszelkiej maści „plastików”. Decydując się na zakup, musimy pamiętać, że w Streetfigterze praktycznie nie występuje opcja „spokojne turlanie”. Tu zawsze trzeba być przygotowanym na zastrzyk adrenaliny i ostrą jazdę.

 

2010-01-29 << poprzedni            następny >>
 Reklama  
Motoryzacja  |   Rolnictwo  |   Nieruchomości  |   Motocykle  |   Turystyka  |   Drobne